Barmanka bez znajomości języka do pracy w Belgii

Prostytucja jako nieodłączny element kultury dziejowej towarzyszy nam od zawsze i nikt nie kwestionuje zasadności jej istnienia. Powszechnie uważa się, że prostytutki uprawiają swój zawód dobrowolnie, bez żadnego przymusu. Zdecydowana większość myśli, że są to kobiety o wybujałym temperamencie, lubiące seks, a prostytucja umożliwia im łączyć przyjemność z pożytkiem. Wszyscy są zadowoleni - rozbujałe seksualnie kobiety parające się prostytucją i klienci, dzięki którym kobiety te mogą nasycić swoją żarłoczną seksualność i dodatkowo czerpią z tego korzyści materialne. Klient jako dobroczyńca i kobieta jako obdarowana. Można by rzec: scenariusz idealny, raj na ziemi… Istnieje też przekonanie, że pracujące tam kobiety może nie robią tego z zamiłowania, ale na pewno dla pieniędzy. Nie stać je na większy wysiłek i lepszy pomysł na życie, dlatego z lenistwa wybierają prostytucję, czyli łatwe pieniądze.

W pewnym stopniu myślałam podobnie, chyba głównie dlatego, że taka prawda jest wygodna do przyjęcia. Jednak kiedy zaczynałam zastanawiać się nad tym głębiej trudno było mi uwierzyć chociażby w to, że może być przyjemne oddawanie się każdemu kto ma na to ochotę, wtedy kiedy to on ma ochotę i w sposób jaki jemu odpowiada… Jednak mimo wątpliwości nigdy nie zagłębiałam tego tematu, satysfakcjonując się stereotypowymi modelami myślenia.

Kilka miesięcy temu zaproszono mnie do udziału w Silesia Art Biennale. (Strona informacyjna o Silesia Art Biennale). Każdy z zaproszonych artystów został „przydzielony” do jednej ze śląskich miejscowości. W ten sposób zostałam oddelegowana do Bystrzycy Kłodzkiej i wkrótce otrzymałam od organizatorów historię miasta oraz jego liczne fotografie. Zainteresował mnie kamienny pręgierz umieszczony na Małym Rynku. W historii tego obiektu wyczytałam, że 27 października 1571 roku została tam wymierzona kara chłosty na dwóch prostytutkach. Informacja ta zadecydowała o wyborze miejsca i rodzaju mojego działania artystycznego. Była to doskonała okazja do zgłębienia tematu, który od dawna mnie nurtował, tematu prostytucji.

W krótkim czasie przekonałam się, że prostytucja zawiera nieskończoną ilość odcieni i nie jest zjawiskiem, które w jednoznaczny sposób można nazwać i sklasyfikować. Podobnie, wymykają się prostemu opisowi powody, które wikłają kobiety w prostytucję.
Według hiszpańskiej dziennikarki Isabel Pisano, która swoje rozmowy z prostytutkami zapisała w książce pt. „Dziwka” zaledwie 4 procent prostytutek oddaje się dobrowolnie. Reszta z tych kobiet, decyduje się na uprawianie tego procederu zmuszone poprzez sytuację życiową - najczęściej kłopoty finansowe lub zmuszane wbrew własnej woli, czyli werbowane, kupione czy przemycone przez mafie handlarzy kobiet.

Interpol, ONZ, Międzynarodowa Organizacja ds. Dyskryminacji podają, że handel ludźmi jest bardziej dochodowym „interesem” niż handel bronią czy narkotykami. Sytuacji tej sprzyja fakt, że za handel ludźmi grożą niższe kary niż za broń czy narkotyki. Zyski z handlu ludźmi wynoszą rocznie 2,5 mld euro, a liczba ofiar rośnie o 50 proc. rocznie. Trudno jest dokładnie oszacować ile osób każdego roku pada ofiarą handlarzy ludźmi. Wśród liczb pada od 700 tys. do 2 mln osób. Podaje się, że ok. 80% ofiar to kobiety, a połowa z nich nie jest nawet pełnoletnia. Około 200 tysięcy z nich to kobiety przeznaczone do pracy w prostytucji. W liczbie tej jest 15 tysięcy Polek. Jest to liczba kobiet, które najczęściej nie podjęły samodzielnej decyzji o prostytuowaniu się, tylko zostały do tego zmuszone.

Jak podają organizacje społeczne zajmujące się tym problemem, gangi handlujące ludźmi są bardzo hermetyczne i trudne do rozpracowania. Ofiary boją się mówić o swojej tragedii, a wyplątanie się z mafijnej układanki często bywa niemożliwe. Informacje, jakie udało się zgromadzić na temat handlu kobietami, wskazują, iż od początku lat 90. coraz więcej ofiar wywodzi się z Europy Środkowo-Wschodniej, wcześniej dotyczyło to głównie kobiet z Azji, Ameryki Południowej oraz Afryki. Europol wskazywał, że w 2002 r. 500 tysięcy kobiet zostało wysłanych do Unii Europejskiej. Zmiany te zostały spowodowane przez przekształcenia geopolityczne ostatnich 20 lat; rozpad bloku sowieckiego, radykalne zakwestionowanie ideologii komunistycznej, globalizację komunikacji. Wszystkie te procesy wynaturzyły wizję „wyzwolenia seksualnego” właśnie na korzyść swobodnego traktowania kobiety jako towaru.

Polska odgrywa wieloraką funkcje w handlu kobietami; jest krajem pochodzenia ofiar (ofiary z Polski wywozi się do większości państw europejskich: Niemcy, Holandia, Belgia, Hiszpania, Grecja, Włochy, Wielka Brytania i inne), docelowym (głównie dla ofiar zza granicy wschodniej – z Białorusi, Bułgarii, Rumunii, Ukrainy oraz innych) oraz tranzytowym (przez teren Polski biegnie szlak handlu ludźmi, głównie ze Wschodu na Zachód.
Natomiast Holandia, z uwagi na legalizację prostytucji stanowi doskonałe miejsce na umieszczanie w niej młodych kobiet – ofiar handlu. Właśnie z powodu legalizacji, Holandia stała się najistotniejszym krajem przeznaczenia dla ofiar tego przestępstwa.

Pierwsze informacje o handlu polskimi kobietami napłynęły na początku lat dziewięćdziesiątych do Polskiego Stowarzyszenia Feministycznego (PSF) z holenderskiej Fundacji Przeciwko Handlowi Kobietami (Stichting Tegen Vrouwenhandel – STV).
W 1995 roku Polki stanowiły najliczniejszą grupę w seksbiznesie w Holandii i Niemczech. Z tego też powodu Holenderki z Fundacji Przeciwko Handlowi Kobietami z Amsterdamu dotarły do Warszawy w poszukiwaniu współpracownic w przeciwdziałaniu. Dopiero wtedy odkryto w Polsce proceder handlu kobietami. Informacja ta, oraz zapoznanie się z problemem doprowadziło do utworzenia w 1997 roku fundacji pozarządowej „La Strada”, pomagającej ofiarom handlu ludźmi. Kobiety działające w fundacji, jako pierwsze prowadziły szkolenia dla policjantów, straży granicznej, czy prokuratorów. Do tej pory zgłoszenia na policję były bardzo nieliczne, często bagatelizowane, dlatego powszechnie uważano, że problem nie istnieje. Do tej pory stosunek liczby ukaranych do pokrzywdzonych jest niewymierny. W związku z ostracyzmem społecznym jaki otacza prostytucję kobiety niechętnie zgłaszały się jako pokrzywdzone. Kobiety często napotykają na barierę niezrozumienia społecznego, które z góry je piętnuje, upatrując winę tego co ich spotkało w ich zachowaniu. Jednak trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że ofiary najczęściej są werbowane spośród bardzo młodych dziewczyn, które mimo dojrzałości fizycznej nie są jeszcze ukształtowane psychicznie i emocjonalnie, w związku z tym łatwo można nimi manipulować.
Istnieje kilka metod werbowania. Najbardziej popularne to: na pracę (w innej profesji niż prostytucja!) oraz metoda na tzw. loverboya, czyli chłopaka, który rozkochuje dziewczynę, a następnie zmusza ją do prostytucji w imię miłości, bądź odsprzedaje ją handlarzowi w czasie wspólnego wyjazdu zagranicznego.
Stana Buchowska pracująca w La Stradzie, tłumaczy nam istnienie niewidzialnego łańcucha niewolniczego długu, za podróż, zakwaterowanie, jedzenie, którego kobieta nie może nigdy spłacić. Sprawcy długo przekonują ofiary, że zależność w jakiej się znajdują jest normalną sytuacją długu, który każda kobieta musi najpierw spłacić, żeby została uwolniona. „Jedne łatwiej znoszą szantaż, izolację, bicie, inne sobie nie radzą. Obwiniają się za to, co się im przytrafiło. My też chętnie je obwiniamy (…) Zmieniłam myślenie, uświadomiłam sobie, że granica między moralnością i niemoralnością jest cienka. Że do ryzykownych decyzji prowadzi zdesperowanie.” Często jest to sytuacja kryzysu emocjonalnego, biedy, utarty pracy, śmierci bliskiej osoby. Zagubienie emocjonalne wpływa na pełne naiwności przyjmowanie każdej oferty.

Według psychologów nie ma prostytucji, która by nie odbijała się negatywnie na psychice kobiety. Niezależnie czy kobieta sama podejmuję decyzję o prostytuowaniu się, czy jest do tego zmuszana, efekt jest ten sam. Wyniki badań amerykańskich naukowców dowodzą, że prostytutki mają typowe objawy stresu pourazowego, które dotykają ludzi po gwałcie, katastrofach i innych ekstremalnych przeżyciach. Dręczy je głębokie poczucie winy, które zmniejszają poprzez mechanizmy obronne, takie jak zaprzeczenie. Dlatego te, które pracują w tym zawodzie dobrowolnie, zapytane, zaprzeczają temu. Twierdzą że taka praca nie stanowi dla nich problemu.
Z jednej strony zjawisku prostytucji towarzyszy ostracyzm z drugiej strony coraz rzadziej traktowana jest przez nas jako patologia. Zdanie psychologów na ten temat jest bardziej radykalne. Prostytucja jest traktowana przez nich jako przykład manowców seksu, ponieważ daje poczucie odprężenia, ulgi i rozładowania napięcia seksualnego. Jednak równocześnie nie zaspakaja istotnych potrzeb psychicznych człowieka – nie eliminuje osamotnienia i poczucia izolacji, nie prowadzi do zacieśnienia i pogłębienia więzów międzyludzkich, poczucia niezwykle potrzebnego dla zdrowego życia psychicznego. Seks to nie tylko sfera biologiczna to również sfera psychiczna. Prostytucja natomiast zaspokaja jedynie sferę biologiczną ( z reguły tylko klienta). W filmie pt. „Dziennik nimfomanki” tytułowa bohaterka zatrudnia się w agencji towarzyskiej, jednak miłość fizyczna przestaje się jej podobać gdy dochodzi do upokorzenia, co niestety bardzo często spotyka prostytutki, traktowane przez klientów przedmiotowo: „Zapłaciłem, należy mi się”. Według badań prostytutki są gwałcone średnio raz w tygodniu a co trzeci klient jest zaburzony. Nierzadko ma się do czynienia z klientem, który wzbudza obrzydzenie lub jest brutalny. Aby poradzić sobie w takiej sytuacji, kobieta prostytuująca się musi odciąć się od własnych emocji. Musi traktować seks jedynie jako akt fizjologiczny, musi uprzedmiotowić swoje ciało, aby przestać odczuwać wstręt czy ból. Zdecydowanie łatwiej przychodzi to pod wpływem różnego rodzaju używek, które pomagają wyłączyć negatywne emocje. Kobieta powoli traci szacunek do siebie. Prostytutkom towarzyszy nieustannie strach, gdyż nigdy nie wiadomo na jakiego klienta trafią. Jej ryzyko zawodowe to gwałt, poniżenie, możliwość zakażenia chorobą. To wszystko w konsekwencji może prowadzić do depresji czy nerwicy. Oprócz tego dochodzi lęk przed odkryciem prawdy przez bliskich czy znajomych. Lęk ten towarzyszy im do końca życia. Dopóki panuje ostracyzm w stosunku do prostytutek, lęk ten nigdy nie przestanie istnieć. Nawet kobiety, które zostały zwerbowane do prostytucji wbrew własnej woli noszą piętno stygmatyzacji. Mimo wszystkich konsekwencji nie jest łatwo zerwać z prostytuowaniem się. Psychologowie twierdzą, że prostytucja uzależnia tak jak alkoholizm, można łatwo w nią wejść, ale potem trudno się wycofać.
„Ofiary handlu ludźmi zostały przekonane, że nadają się tylko do wykorzystania. Zostały sprowadzone do roli przedmiotu i trudno jest im z powrotem zacząć myśleć o sobie. Podejmować decyzje i myśleć o sobie w kategoriach własnych praw”, Irena Dawid – Olczyk, fundacja La Strada.

Lubimy myśleć, że są to ofiary własnej głupoty, a za głupotę przecież się płaci. Jednak jestem przekonana, że nawet największa głupota nie zasługuje na taką karę jaka spotyka te młode dziewczyny sprzedane do prostytucji - nie są to ofiary swojej naiwności, ale naszej obojętności. Kiedy siedzimy w naszych wygodnych pantoflach przed telewizorem czy monitorem komputera, z niezwykłą łatwością wygłaszamy nasze osądy czy recepty na rozwiązanie problemów. Jednak zapominamy o tych problemach równie szybko jak decydujemy się wypowiadać owe mądrości.

Nigdy w mojej twórczości nie sięgałam po tak trudny temat, przeczuwając, że to negatywnie wpłynie na moje samopoczucie. Mam wrażenie, że taki odruch towarzyszy większości ludziom, świadomie bądź podświadomie odgradzają się od tego co bolesne. Jednak wtedy, kiedy odsuwamy coś, co nie pasuje do naszego idealnie skonstruowanego świata, to nie znaczy, że problem znika. Co więcej, wtedy nie dajemy mu szansy na to, aby zniknął. Jedynym rozwiązaniem jest stawić mu czoła, zmierzyć się z nim… Nieprawdą jest również to, że jesteśmy bezradni i nie mamy wpływu na tę sytuację.

Nieustające kwitnienie procederu prostytucji jest wynikiem uwarunkowań kulturowych. Bowiem to one kształtują wzorzec, według którego mężczyzna musi być samcem alfa, macho zdolnym do czynności seksualnych 24 h na dobę. Prawdziwy mężczyzna to mężczyzna epatujący swoją aktywnością seksualną do późnego wieku. Jeśli tego nie robi, jego męskość jest poddawana w wątpliwość. W rzeczywistości często nie ma on odwagi odmówić, a w innych przypadkach jest tak uwarunkowany, że bezkrytycznie wpisuje się w schemat kulturowy i wypełnia swoją misję macho. Ponieważ, jak mówi nauka, jego popęd to naturalny pęd ku zaludnieniu planety. Jednak czy „naturalny popęd” jest w stanie usprawiedliwić handel kobietami?
Z badań wynika, że z usług prostytutek korzysta co dziesiąty Polak, jak często trafia on na kobietę prostytuującą się wbrew swojej woli, zatem pochodzącą z handlu trudno oszacować…

Mój projekt pt. „Barmanka bez znajomości języka do pracy w Belgii” został zrealizowany w w czasie trwania Silesia Art Biennale w dniach od 6 do 12 września w Bystrzycy Kłodzkiej. Głównym wydarzeniem było odtworzenie chłosty, która miała miejsce w 1571 roku na Małym Rynku przy kamiennym pręgierzu w Bystrzycy Kłodzkiej. Cały plac o średnicy 6. metrów wraz z pręgierzem o fallicznym kształcie został przykryty różową tkaniną. Na tkaninie wyszyto przy użyciu cekinów imiona żeńskie. Moim pierwotnym zamierzeniem było wyszycie 15 tysięcy imion (tyle, ile jest ofiar handlu kobietami rocznie w Polsce), jednak szybko okazało się, że wyszycie jednego imienia zajmuje około 1 godziny. Gdybym pracowała po 8 godzin dziennie, wyszywanie 15 tysięcy imion zajęłoby mi ponad 5 lat... Ostatecznie na tkaninie znalazło się 100 różnych imion kobiecych tak, aby każda kobieta mogła odnaleźć swoje imię jako potencjalna ofiara handlu. Chłosty dokonał kat, mężczyzna ubrany na czarno, w skórzanej kominiarce na głowie, jako symbol współczesnego oprawcy. Chłostane były dwie lalki naturalnego wzrostu kobiety. Stroje jakie miały na sobie nie były strojami z epoki, ponieważ  wydarzenia z 1571 roku miały jedynie być pretekstem do zwrócenia uwagi na aktualny problem. Pod materiałem do bruku przykleiłam print-screeny z informacjami dotyczącymi handlu kobietami.

Na zewnątrz była piękna różowa scena z błyszczącymi w słońcu cekinowymi imionami, a pod spodem ukryta przykra prawda. Oprócz tego każdy ze zgromadzonych otrzymał pudełko specjalnie przygotowanej edycji zapałek. Na przedniej stronie pudełka było zdjęcie uśmiechniętej dziewczyny, a na tylnej informacja mówiąca o liczbie ofiar oraz o sposobie   werbowania kobiet. W środku zamiast zapałek umieściłam wyznanie kobiety, która doświadczyła handlu. Każde wyznanie było przepisane odręcznie. Wyznania były autentyczne i pochodziły z fundacji La Strada. Zdjęcia wykorzystane na zapałkach otrzymałam od moich studentek, koleżanek oraz ich córek. Również w przepisywaniu wyznań pomogły mi moje koleżanki, które przepisały w sumie ponad 100 listów.  Poza tym przez kilka dni w Bystrzycy „okupywałam” pręgierz. Każdy, kto tylko chciał, mógł na miejscu wyszywać ze mną imiona oraz przepisywać wyznania. Chętnych nie brakowało... Była to różwnież sposobność do rozmowy, gdyż nasze działania wzbudzały zainteresowanie przechodzących przez Mały Rynek ludzi – mieszkańców i turystów. Każdy z nich otrzymywał ode mnie informacje o mojej pracy oraz na temat handlu. Tematem zainteresowała się Pani Burmistrz Bystrzycy Kłodzkiej, która postanowiła zorganizować w przyszłości spotkania prewencyjne w szkołach, dotyczące handlu kobietami do wymuszonej prostytucji.

"Pracowałam w firmie pożyczkowej… okradziono mnie z wszystkich pieniędzy… szukałam na nowo pracy… w gazecie znalazłam ofertę zagraniczną, jako pomoc w motelu… pojechałam… w domu zostawiłam męża z dziećmi… pracodawca ugościł nas kolacją, omówiliśmy warunki pracy… potem straciłam świadomość… obudziłam się w zamkniętym pomieszczeniu z małym oknem… zaczęłam krzyczeć, otwarłam okno i wołałam pomocy… wtedy po raz pierwszy mnie pobili… nie mogłam się pogodzić… nie chciałam obsługiwać klientów, robiłam awantury… wtedy przyszło ich pięciu do pokoju, po kolei mnie gwałcili… bili mnie po głowie… uwolniono mnie przez najazd Policji… po powrocie… przez bardzo długi czas bałam się otworzyć okno, bałam się kontaktów z jakimikolwiek mężczyznami, pisałam lustrzanym odbiciem…"

 

Iwona Demko

 

 

Mister Wong
Projekt "Barmanka...", Bystrzyca Kłodzka, arch. I. Demko
Projekt "Barmanka...", Bystrzyca Kłodzka, arch. I. Demko
Projekt "Barmanka...", Bystrzyca Kłodzka, arch. I. Demko
Projekt "Barmanka...", Bystrzyca Kłodzka, arch. I. Demko
Projekt "Barmanka...", Bystrzyca Kłodzka, arch. I. Demko
Projekt "Barmanka...", Bystrzyca Kłodzka, arch. I. Demko
Projekt "Barmanka...", Bystrzyca Kłodzka, arch. I. Demko

O artystce

Iwona Demko, absolwentka Wydziału Rzeźby krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie obecnie jest asystentką. Poznaliśmy ją w pierwszym numerze Cudzoziemki, w którym opublikowałyśmy fragment jej doktoratu pt. Waginatyzm, w którym przepięknie opowiedziała o zapomnianym kulcie Waginy, a swoją pracą przywraca należne jej miejsce w kulturze. Kobieca i bezkompromisowa ambasadorka kobiet i kobiecości, odważna w podejmowaniu tematów trudnych, konfrontujących, niewygodnych. Sztuka Iwony to więcej niż estetyczne obiekty. To dyskusja z rzeczywistością, niezgoda i wyzwanie rzucone kompromisom.  

Więcej o Iwonie przeczytacie na jej stronie internetowej: http://www.iwonademko.art.pl/